Świat Campera


Idź do treści

Historia i legendy

Camperem przez Polskę



Podróże śladami historii i legend

Wojenna i powojenna historia polski obfituje w wiele legend i ciekawych opowiadań, związanych z historycznymi miejscami w naszym kraju. Podróż taka może nam przybliżyć a może nawet wyjaśnić ciekawą i nieznaną a czasami i niesamowitą historią odwiedzanych miejsc. Zobaczmy jak wydarzenia historyczne przerodziły się w legendę, która do dzisiejszego dnia nie jest powszechnie znana, i istnieje tylko w formie legendy przekazywanej w danym regionie z pokolenia na pokolenie. Spróbujemy wyjaśnić ile w danej legendzie jest prawdy historycznej i dlaczego wydarzenia, o których ona opowiada żyją bardziej w przekazach międzyludzkich niż historycznych. Mieszkańcy związani z danym regionem i wydarzeniami, których byli świadkami lub o których wiedzą od swoich bliskich, inaczej przedstawiają tą historię niż jest ona znana z ogólnych przekazów. Spróbujmy w naszej podróży zabawi się w historyków i archeologów naszej wojennej i powojennej historii.
Ułóżmy kamperową wyprawę szlakiem twierdz, zamków, pałaców i w miejscach, z którymi wiąże się jakaś legenda związaną z naszą historią. Może spotkamy ludzi mieszkających w pobliżu i znających legendę związaną z tym miejscem. Ludzi, którzy będą potrafili nam ciekawie opowiedzieć o tym obiekcie i jego tajemniczej przeszłości. Przed wyjazdem przygotujmy się do takiej wyprawy, zbierzemy wszelkie informacje i materiały prasowe może obejrzyjmy filmy, o wydarzeniach, jakie mogły się wydarzy w miejscach, do których jedziemy. Nasz kamper niech będzie naszą bazą wypadową odkrywców historii.

Pierwszą trasę proponuję zorganizować na Dolnym Śląsku.

Zacznijmy od Twierdzy Srebrna Góra przez twierdzę w Kłodzku, Kamieniec Ząbkowicki oraz Paczków i na koniec wyprawy odpoczynek nad jeziorem Otmuchowskim.
Zacznijmy, więc wyprawę od
Twierdzy Srebrna Góra. Proponujemy zatrzyma się na campingu "Leśny Dwór", parę kilometrów od fortu. Świetnie wyposażony, z miejscami dla camperów z przyłączem prądu i wody, komfortowe sanitariaty z ciepłą wodą, sala TV-SAT, czytelnia, dostęp do Internetu, basen 6X8m, plac zabaw dla dzieci, tenis stołowy, wypożyczalnia rowerów. Wypożyczamy rowery i na wycieczkę.
Twierdza jest położona na tak wysokiej górze o dużym stopniu nachylenia drogi dojazdowej, że radzę zostawi kampera na dole a do twierdzy udać się pieszo lub rowerami.
Twierdza Srebrnogórska została wpisana do rejestru zabytków decyzją nr 861 z dnia 14.04.1961, a dnia 14.04.2004 rozporządzeniem Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej Twierdza Srebrnogórska została uznana za pomnik historii (jeden z 25 w Polsce). Twierdza w Srebrnej Górze jest jedyną twierdzą górską na terenie Polski. Jest to także największa budowla forteczna w Europie z najwyższym bastionem basztowym - Donżonem.
Zwykle z takimi budowlami wiążą się legendy i inne, być może prawdziwe historie. Nie inaczej jest ze srebrnogórskim fortem.
Legenda, która opowiada o brawurowej ucieczce polskich oficerów ze Straflag VIII B i ukrytych przez SS-manów w podziemiach twierdzy zrabowanych podczas II wojny światowej zabytków i kosztowności.
Już w połowie grudnia 1939 roku w Ostrogu zorganizowano specjalny, karny obóz - Oflag VIII B (Straflag VIII B) dla oficerów polskich, których uważano za szczególnie niebezpiecznych, bowiem próbowali już ucieczek z innych obozów lub zdaniem Niemców, wymagali specjalnego traktowania i pilnowania. Później jeńców ulokowano też w Forcie Rogowym, a wreszcie i w Donjonie. Obóz nie był liczny, ale pilnie strzeżony i o zaostrzonym rygorze. Przebywało w nim ok. 170 oficerów oraz ok. 120 podoficerów i szeregowców - ordynansów. Jednak już po paru tygodniach niewoli znaleźli się śmiałkowie, którzy z tej potężnej twierdzy zbudowanej w Górach Sowich postanowili uciec. Odkryli, że system kanalizacji, odprowadzającej deszczówkę z fortów, ciągnie się dużo poniżej murów. Poszerzając kanały odpływowe, zdołali wykopać przejście, którym w nocy z 5 na 6 maja 1940 roku zbiegło z Fortu Rogowego 10 oficerów. Siedmiu z nich zostało schwytanych tuż po ucieczce. Jednak podporucznikom Janowi Gerstelowi, Felicjanowi Pawlakowi i Tadeuszowi Wesołowskiemu udało się przedostać przez Czechy, Słowację i Węgry aż do Hims w Syrii. Tam zasilili polską Samodzielną Brygadę Strzelców Karpackich.
Niemcy zaczęli poważnie obawiać się fantazji Polaków i w listopadzie 1940 roku obóz uzyskał status normalnego oflagu, a 1 IX 1941 został zlikwidowany, chociaż jeńcy przebywali w nim jeszcze do grudnia, ale w coraz mniejszej liczbie, w miarę przenoszenia do innych obozów. Od wiosny 1944 w twierdzy głównej mieścił się obóz jeńców fińskich, którzy pracowali przy budowie tajemniczych sztolni pod twierdzą. W końcu czerwca zorganizowali oni bunt i opanowali część twierdzy, ale po krótkim czasie musieli się poddać. Po rozbrojeniu wszystkich rozstrzelano. Obóz ten mieścił się w Forcie Wysuniętym.
Mówi się, że sztolnie po kopalniane połączono z podziemnymi korytarzami twierdzy i posłużyły do ukrycia przez Niemców zabytków i kosztowności zrabowanych podczas II wojny światowej. Podobno 3 marca 1945 roku przez miasteczko miała przejechać kolumna ciężarówek. Pilnujący jej żołnierze SS grożąc mieszkańcom śmiercią zakazali im opuszczania domostw. Silniki przeciążonych ciężarówek wjeżdżających pod stromą górę wyły niemiłosiernie. Potem było słychać wybuch. Może zatarasowano wejście do podziemi? Do dziś jest to niewyjaśniona historia.
Starsi mieszkańcy ze Srebrnej góry bardzo chętnie opowiadają tą historię i naprawdę warto posłuchać.

Z twierdzy Srebrna Góra udajmy się do Kłodzka gdzie znajduje się podobny obiekt
Twierdza Kłodzko.
Kłodzka twierdza to zespół fortyfikacji XVII-XVIII wiecznych, będących klasycznym i unikatowym wzorem architektury obronnej tego okresu o bardzo skomplikowanym układzie militarny, który trudno sobie wyobrazić i opisać. W skład całego kompleksu wchodzą: twierdza główna, fort posiłkowy Owcza Góra, obwarowania miejskie (dziś już tylko fragmentaryczne) i umocnienia polowe - zespół ten zajmuje powierzchnię ok. 30 ha, ma 800 metrów długości w linii północ-południe i 400 metrów w linii wschód-zachód (tylko Twierdza Główna). Ogrom twierdzy powoduje, że najniższe kondygnacje praktycznie nie zostały jeszcze szczegółowo zbadane i mamy o nich najmniej wiedzy i mało prawdopodobne, aby wkrótce udało się ją zgłębić
Podczas II wojny światowej obiekt pod nadzorem SS i Abwehry stał się głównym więzieniem politycznym Niemiec. Trzymano tu przeciwników politycznych i dezerterów z armii niemieckiej, a także jeńców wojennych różnej narodowości, w tym 200 fińskich marynarzy i lotników. Tych ostatnich wymordowano na przełomie 1943/44 roku (jak w obozie twierdzy Srebrna Góra), ich ciała zatopiono w wapnie i pochowano w nieznanym do dziś miejscu. Wkrótce po owych tragicznych wydarzeniach do twierdzy zostały przeniesione fabryki zbrojeniowe firmy AEG, w których rękami robotników przymusowych produkowano torpedy Kondor do samolotów dalekiego zasięgu, części elektryczne do pocisków V1 oraz aparaturę radiową dla U-bootów. Ten najnowszy, wojenny epizod w dziejach Twierdzy Kłodzkiej jest niezwykle interesujący i tajemniczy. Istnieją przypuszczenia, że pod koniec wojny ukryto w jej podziemiach znaczną ilość dóbr kultury materialnej zrabowanych w okupowanych państwach, a także depozytów bankowych i niemieckiej ludności cywilnej. Możliwe, że to tu ukryto dobra wywiezione z zamku Kamieniec Ząbkowicki.. Po wojnie więzienne cele zamienione zostały na składy i magazyny wojskowe (do 1958); później funkcjonowała tutaj wytwórnia tanich win, która w roku 1995 zbankrutowała. Obecnie w twierdzy mieści się muzeum

Z twierdzy Kłodzko udajmy się do Perły europejskiego neogotyku, zamku w
Kamieńcu Ząbkowickim. Zbudowanego przez wielkiego niemieckiego architekta Karl Friedrich Schinkel (1781-1841) twórca Starego Muzeum Pałacowego w Berlinie, Charlottenhofes w Poczdamie i wielu śląskich posiadłości. Schinkel wreszcie projektuje jedno z dzieł swego życia: czterokondygnacyjną budowlę neogotycką porażającą rozmachem i zachwycającą śmiałością architektury. Pałac stylizowany na zamczysko z czterema górującymi nad resztą basztami narożnymi. Pałac w Kamieńcu Ząbkowickim jest ostatnim aczkolwiek najwspanialszym dziełem Schinkela. Postawiono go w latach 1839-1853.
Koszt budowy pałacu szacuje się na 3 tony złota.
Fundatorką założenia była właścicielka okolicznych ziem, Marianna Wilhelmina Orańska, córka władcy Zjednoczonych Niderlandów, żona Albrechta IV Hohenzollerna - najmłodszego syna króla Prus. Największe wrażenie musiały robiły "działa wodne", z których woda tryskała na wysokość trzydziestu trzech metrów, oraz system fontann i wodospadów, stawy i strumienie w parku. Przed rezydencją stała ogromna Nike ze spiżu ( niektóre źródła podają, że pomnik wykonano z brązu). Miał 14 metrów wysokości. Przyciągały również sprowadzone przez Hohenzollernów dzieła sztuki, szczególnie galeria mistrzów niderlandzkich. Sam pałac nie miał właściwie odpowiedników w historii architektury tego okresu. Wewnętrzne dziedzińce, mozaikowe posadzki, krużganki, reprezentacyjne sale i zapierający dech widok z tarasu pałacowego, nie miały sobie równych.
W 1942 roku Kamieniec przejęła paramilitarna organizacja Todta, zresztą działo się tak z wieloma pałacami. Do rezydencji zaczęto zwozić dzieła sztuki z całego Śląska, między innymi organy Englera z Brzegu. Prawdopodobnie w komnatach umieszczono również cześć zbiorów wawelskich. Miały tu czekać na wywiezienie na zachód i częściowo to niemcom się udało.
W czterdziestym piątym na pozostałość tych bogactw natknęli się Rosjanie i wywieźli z pałacu 15 wagonów, w pełni załadowanych dziełami sztuki, meblami, antykami. Na zamku pozostał tylko niewielki oddział radzieckich żołnierzy, którzy nie wiadomo, dla czego na początku 1946 roku podpalili pałac. Lokalni mieszkańcy próbowali gasić płonący budynek. Ale jednak nie dopuszczał ich ostrzał karabinów ukrytych przy zamku, do dziś nie wiadomo, czemu ten oddział został i czego tak zajadle pilnował. Kamieniecka rezydencja płonęła przez dwa tygodnie.
Zamek był pilnie strzeżony przez Armię Czerwoną do 9 lutego 1946 roku, gdy prawdopodobnie w nocy z 8 na 9 lutego oddział niepostrzeżenie się wyniósł.
Mimo że ogołocony z najcenniejszego wyposażenia, potężny obiekt nadal znajdował się w dobrym stanie.
Po wyjeździe Rosjan zaczął się polski szaber. Oficjalny i nieoficjalny. Oficjalnie brała Warszawa. Przede wszystkim marmury na budowę Pałacu Kultury, braterskiego daru ZSRR dla Polski. Kamienne elementy z zamku ładowano do wagonów na stacji w Kamieńcu i Przyłęku, następnie jechały do Strzelina, gdzie zmieniano listy przewozowe, według których pochodziły z kopalni granitu w Strzelinie. Dziś już wiadomo, które sale Pałacu Kultury są wyłożone granitem ząbkowickim. Cześć marmurów otrzymał Kościół. W ten sposób już wkrótce do katedry w Katowicach trawiły marmurowe żłoby ze stajni zamkowej. Wojewódzki konserwator zabytków wyraził zgodę na złomowanie pomnika i Nike poszła na złom. Jeszcze w latach sześćdziesiątych, koło zamku można było znaleźć monety, pieczęcie z insygniami królewskimi itp. Niektórzy śmiałkowie próbowali szukać skarbów w lochach, które jak mówili ludzie, ponoć prowadzą wiele kilometrów pod Ząbkowice.
Z niegdyś pięknego a dziś nieco zapomnianego zamku udajmy się do urokliwego
Paczkowa zwanego polskim Carcassonne. To miast otoczone średniowiecznym murem, pełne zabytkowych kamienic, urokliwych uliczek i miejsc, z którymi wiążą się opowieści i legendy. To miasto na długo pozostaje w pamięci odwiedzającego go turysty. Z Paczkowa możemy już pełni wrażeń udać się na wypoczynek nad piękne jezioro Otmuchowskie. Tu oprócz leniwego wypoczynku też możemy znaleźć ciekawe miejsca. Takim jest Zamek Biskupów Wrocławskich. O obecności zamku pisano juz w XII wieku w jednym z najważniejszych dla dziejów Śląska dokumentów, a mianowicie bulli papieża Hadriana IV z 1155 roku. Zamek ulegał przeobrażeniom dzięki interesom i inicjatywie swoich kolejnych władców - biskupów wrocławskich. Do naszych czasów w dobrej kondycji dotrwało najstarsze, północne czteropiętrowe skrzydło zamkowe, w części wschodniej XIV-wieczne, w części zachodniej datowane na koniec XV stulecia, oraz średniowieczna wieża z charakterystycznymi zaokrąglonymi narożami, wprowadzonymi sztucznie machikułami i dwiema celami śmierci oraz zapadnią głodową, gdzie na ścianach utrwaliły się znaki, rysunki i napisy wydłubane paznokciami przez przebywających tam skazańców. Warto zwiedzić ten zamek, poznać jego naprawdę ciekawą historię i legendę o nieszczęśliwej miłości i pięknym sokole. Po historycznych atrakcjach możemy poznać piękno przyrody i napawać się widokami, jakie odkrywa przed nami jezioro Otmuchowskie.



Powrót do treści | Wróć do menu głównego