Świat Campera


Idź do treści

Kamperowe wyprawy emeryta

Camperem przez Polskę

Kamperem przez Świat - czyli pomysł na życie emeryta


Nasza podróż jest nietypowa, bo… ciągle trwa. Od 2009 roku, gdy żona i ja zostaliśmy emerytami, więcej czasu spędzamy, w kamperze, niż w domu. Zaczęło się od Krety. W sumie 222 dni w podróży i zauroczenie Kazantzakisem oraz kulturą minojską. W kolejnym roku kilka miesięcy spędziliśmy w Turcji i Gruzji. Tam mieliśmy okazje przekonać się jak jesteśmy manipulowani przez media i polityków. Wiosną 2011 roku wyruszyliśmy w podróż przez północną Grecję, Albanię i Czarnogórę. Latem zwiedziliśmy polską "ściana wschodnia", a jesień spędziliśmy na Wołyniu. We wrześniu 2012 roku, przyszedł czas na wyruszenie śladami Maurów. Chcieliśmy jednocześnie sprawdzić, jakie szanse ma polski miłośnik karawaningu, na spędzenie zimy na południu Portugalii, czy też w Maroku? Tak, bowiem czyni corocznie tysiące emerytów z Francji, Niemiec, czy Skandynawii. Przez dwa miesiące zwiedzaliśmy Portugalię, szukając muzułmańskich śladów. Potem promem przeprawiliśmy się do Maroka. Na początku 2013 roku wjechaliśmy do Mauretanii, kierując się w stronę Ataru - czyli środka Sahary. Wiosną 2013 przejechaliśmy przez południowe i wschodnie Maroko, a w połowie kwietnia zameldowaliśmy się w hiszpańskiej Andaluzji. Początek maja 2013 spędziliśmy w Prowansji, lato w Grecji, a teraz myślami jesteśmy już na północy Rosji - a co dalej?

Od blisko 25 lat uprawiamy karawaning - moja żona Teresa i ja. Początkowo były to rodzinne wyjazdy urlopowo-weekendowe, z przyczepą kempingową. Gdy jednak oboje przeszliśmy na emerytury, a nasi synowie założyli swoje rodziny, na bok poszły: paralotnie i szachy (nasze hobby) oraz tak zwane pomnażanie masy spadkowej. W 2010 roku zamieniliśmy przyczepę na kampera i wyruszyliśmy w świat. Mamy niezaprzeczalną przewagę nad innymi podróżnikami - jest nią czas. Gdy już gdzieś dojedziemy, to najdroższą część podróży (ceny paliwa) mamy za sobą. Wtedy pozostaje nam już tylko dokładnie poznawanie, zwiedzanie i dostrzeganie rzeczy, o jakich nam się nawet nie śniło.
Andrzej Walczak


Powrót do treści | Wróć do menu głównego