Świat Campera


Idź do treści

Menu główne:


Wyprawa na ziemie Lodzka

Camperem przez Polskę

Wyprawa na Ziemię Łódzką

Warszawa- Nieborów- Nagawki- Łęczyca -Jeziorsko- Uniejów Kalisz- Gołuchów- Sieradz-Zduńska Wola- Piotrków Trybunalski- Tomaszów Mazowiecki- Spała - Drzewiany- Inowłodz - Warszawa

14 VI 2021 Po zimnym maju i deszczowej pierwszej połowie czerwca w ciepły słoneczny poniedziałek ruszamy kamperem w kierunku zachodnim zwiedzać Ziemię Łódzką. Epidemia coronawirusa wygasa już tylko 139 zachorowań na dobę a my mamy zaświadczenia dwukrotnego szczepienia a więc w drogę!! chociaż co tam może być ciekawego do zwiedzania? Zobaczymy!!

Na początek pałac w Nieborowie i ogrody Arkadii.

Poniedziałek dzień bezpłatny więc dużo wycieczek szkolnych. Zwiedzamy indywidualnie bez przewodnika.
Historia pałacu według Wikipedii
"Pomiędzy 1690 a 1696 prymas Michał Stefan Radziejowski nabył Nieborów i wybudował w nim pałac, w którym bywał jednak tylko okazjonalnie. Już w 1697 sprzedał dobra nieborowskie i przez kolejne stulecie pałac często zmieniał właścicieli.
Od 1774 pałac należał do Radziwiłłów. Michał Hieronim Radziwiłł, zgromadził tam bogatą kolekcję obrazów mistrzów europejskich - holenderskich, niemieckich, włoskich i hiszpańskich oraz portrety osobistości polskich i obcych, gabinet kilkunastu tysięcy rycin,
księgozbiór unikatowych starodruków (od XVI wieku), zespoły mebli polskich, angielskich i francuskich, zbiory sztuki zdobniczej - sreber, porcelany, szkieł i tkanin. Cenne globusy z końca XVII w. Zwiedzając pałac w Nieborowie, tylko nieliczni turyści zwracają uwagę na dziwny mebel, który przy bliższych oględzinach okazuje się instrumentem muzycznym. To szklana harmonika, która przetrwała wszystkie wojenne zawieruchy i znalazła bezpieczne miejsce w Gabinecie Żółtym nieborowskiego pałacu. Dźwięk uzyskujemy w niej przez pocieranie wilgotnym palcem szklanych obręczy czy też "kloszy" (podobny efekt daje pocieranie brzegu kieliszka).
W 1922 roku z inicjatywy księcia Janusza Radziwiłła pałac został nadbudowany o jedną kondygnację, Podczas przebudowy pałac zelektryfikowano, zainstalowano łazienki i sanitariaty i w części pomieszczeń założono centralne ogrzewanie.
W lutym 1945 cała rodzina Radziwiłłów została deportowana przez służby NKWD do Związku Radzieckiego i osadzona w obozie w Krasnogorsku.

3 lutego 1945 pałac został znacjonalizowany w ramach reformy rolnej. Stanisław Lorentz, zgodnie z wcześniejszym porozumieniem z Radziwiłłem, otoczył opieką unikatowy pałac nieborowski i jego zbiory oraz zabytkowy ogród w Arkadii, włączając je niezwłocznie w skład warszawskiego Muzeum Narodowego, jako jego oddział. To uratowało pałac i jego zbiory przed dewastacją.
W pałacu i otaczającym go ogrodzie kręcono m.in. filmy i seriale: Akademia Pana Kleksa (1984), Pan Samochodzik i niesamowity
dwór, Kariera Nikodema Dyzmy, Plebania, Popioły, Ojciec Mateusz, Borys Godunow, Chłopi, Dama Pikowa, Dzieje grzechu, Lalka, Lotna, Szuler, Wielka miłość Balzaka i Złoto dezerterów."

Podjeżdżamy do ogrodu Arkadia oddalonego o pięć kilometrów od pałacu nieborowskiego. Ogród sprawia wrażenie zaniedbanego. Wszystkie budynki zamknięte. Staw zanieczyszczony. A przecież gdy nastała w Europie moda na ogrody naturalne, w Polsce, obok Mokotowa Elżbiety Lubomirskiej i Powązek Izabeli Czartoryskiej, największą sławę zyskała Arkadia koło Łowicza, założona przez Helenę z Przeździeckich Radziwiłłową.

W 1778, Helena kupiła wieś Łupię stworzyła tam Arkadię - ogród romantyczny, który stał się dziełem jej życia i który udoskonalała do końca swoich dni.
Ten typ ogrodu krajobrazowego, ułatwiający bezpośredni kontakt z przyrodą, najwcześniej (w początku XVIII w.) wykształcił się w Anglii. W całej Europie przyjmował się stopniowo. Zamiast strzyżonych ścian szpalerów, geometrycznie
uformowanych drzew, wprowadzono swobodnie rozrośnięte grupy drzew, klomby i gaje. Nierówności terenu teraz eksponowano, a nawet sztucznie tworzono, aby udawały naturalne. Drogi biegły po liniach krzywych, łącząc części ogrodu ze sobą. Plan ogrodu stał się nieregularny, swobodny i asymetryczny.
Rozmaite budowle (świątynie, sztuczne ruiny, arkady, akwedukt, amfiteatr, cyrk, chaty), ale i elementy rzeźbiarskie (połamane rzeźby, kolumny, ołtarze, urny, sarkofagi itp.) tworzyły scenerie zestawiane kontrastowo, tak, aby wywoływać u widza najsilniejsze uczucia i wzruszenia estetyczne. Wielka rolę w krajobrazie Arkadii odgrywała woda: wokół spiętrzonego w 1781 r. wielkiego stawu rozmieszczono ważniejsze budowle ogrodowe (Świątynia Diany, Amfiteatr, Akwedukt z
kaskadą, młyn) oraz wytyczono główne osie widokowe.
W 1800 r. Helena Radziwiłłowa napisała po francusku przewodnik po Arkadii, który wydała w Berlinie w nakładzie 100 egzemplarzy. Wytyczyła trasę spaceru, ważna była kolejność otwierania się następujących perspektyw. I tak oto do jasnej Świątyni Diany szło się przez ciemny gaj, widząc ją po raz pierwszy poprzez Łuk Grecki, zwany też Łukiem Miłości. Świątynia Diany, największa z budowli znajdujących się w Arkadii ma dwa wejścia. Nad wejściem, które pierwotnie było wejściem
głównym, widniał napis -" Uciekam od innych, aby odnaleźć samą siebie" zaś na fasadzie od strony stawu cytat z Petrarki - "Tu odnalazłam spokój po życiowych burzach".
Jasny, klasycystyczny budynek Świątyni Diany odbija się w stawie. Schody przed Świątynią prowadzą prosto do wody - kiedyś można było stąd popłynąć łodzią na nieistniejącą już Wyspę Uczuć. U szczytu schodów kamienny lew spogląda na sfinksa siedzącego naprzeciwko. W świątyni odbywały się zebrania loży masońskiej. Helena Radziwiłłowa, a także jej przyjaciółka - Izabela z Flemingów Czartoryska należały do kobiecej loży masońskiej adopcyjnej "Dobroczynność". W Świątyni Diany księżna miała sypialnię, lubiła tam czytać, oddawać się rozmyślaniom.
Helena kochała swój ogród, sprowadzała antyczne rzeźby z Grecji, Włoch, Bliskiego Wschodu niestety często były to podróbki. Od
carycy Katarzyny, z którą się przyjaźniła otrzymała kilka antycznych rzeźb z jej kolekcji, w tym głowę Niobe - jeden z symboli Nieborowa. Z dumą oprowadzała gości po swoim ogrodzie ubrana w białą grecką tunikę.

Ponieważ kamping w Nieborowie z powodu epidemii był nieczynny, ruszamy dalej, w połowie drogi między Łowiczem a Łęczycą zatrzymujemy się na nocleg w
Żywym Skansenie Nagawki. Bardzo oryginalne miejsce. Nie przystosowane na kampery ale po rozmowie telefonicznej kierowniczka ośrodka obiecała udostępnić prąd, wodę i WC i nic więcej nam do szczęścia nie potrzeba. Mimo, że byliśmy jedynymi gośćmi w Ośrodku mogliśmy skorzystać z sauny, komory solnej, nakarmiono nas smacznym domowym obiadem ( pierogi z mięsem i barszcz czerwony). Pojeździliśmy po okolicy rowerami podobno jesienią jest tu dużo grzybów a zwłaszcza czerwonych kozaków.
Baseny dopiero wypełniano wodą, konie - araby czekały na turystów i jazdy konne, kucyki Malwinka i Irokez czekały na dzieci. W sezonie pieką dla gości prawdziwy chleb na liściach chrzanowych do tego smalec i ogórki kiszone własnej roboty. W amfiteatrze odbywają się występy zespołów ludowych a ich własny dziecięcy zespół taneczny zdobył 2 miejsce na konkursie w Barcelonie. To wszystko dzieje się w centrum malowniczej wsi łowickiej, bo wszystkie zabudowania zostały sprowadzone z okolicznych wsi, odnowione i uratowane przed zagładą.
Przed wyjazdem porozmawialiśmy z panią Prezes Zarządu Marią Sadziewicz Nowak. Rozmawialiśmy o możliwości przyjmowania kamperów. Okazało się, że jest świetne miejsce na przyjęcie 6 kamperów z możliwością podłączenia prądu i tankowania czystej wody, oraz korzystania z WC. Pani Prezes serdecznie zaprasza kamperowiczów do Żywego Skansenu w Nagawkach



15 VI wtorek po spotkaniu z panią Prezes skansenu i smacznym obiedzie (schabowy z kopytkami) ruszamy w kierunku Łęczycy
Zamek w Łęczycy - siedziba łęczyckiego muzeum - został zbudowany przez króla Polski Kazimierza Wielkiego najprawdopodobniej w latach 1357-1365. W swoich murach gościł trzech polskich królów: Władysława Jagiełłę, Kazimierza Jagiellończyka i Zygmunta III Wazę.
Jagiełło przebywał tutaj 36 razy. Powodem tak częstych wizyt monarszych były sprawy państwowe (najczęściej sądy), wojny z Zakonem Krzyżackim i Zjazdy Generalne. W 1406 r. zamek spłonął razem z miastem. Został jednak szybko wyremontowany i już latem 1409 r. dwukrotnie gościł w swoich murach polskiego monarchę. Po klęsce rycerzy zakonnych na polach
Grunwaldu w dniu 15 lipca 1410 r. część znamienitych jeńców krzyżackich i zagranicznych gości posiłkujących Zakon została osadzona pod strażą w zamku łęczyckim, gdzie czekali na wykup.
Młodszy syn Władysława Jagiełły Kazimierz Jagiellończyk też dość często przebywał na łęczyckim zamku. Szczególnie miało to miejsce w okresie wojny trzynastoletniej z Zakonem Krzyżackim (1454-1466).

Trzecim i ostatnim monarchą polskim, który przebywał na zamku w Łęczycy był Zygmunt III Waza. Przybył tutaj w czasie wyprawy do Krakowa na własną koronację

Pożar zamku w 1462 r. wpłynęły na znaczną rujnację budynków zamkowych.
W 1563 r. starosta łęczycki Jan Lutomierski dokonał ogromnego remontu zamku. Pod koniec sierpnia 1655 r. zamek łęczycki i miasto opanowały wojska szwedzkie. Polacy odzyskali Łęczycę dopiero w początkach października 1656 r. po krwawym szturmie, w trakcie, którego mocno ucierpiał zamek.

W 1793 r. Łęczyca w wyniku drugiego rozbioru Polski znalazła się pod panowaniem pruskim. Nowi władcy zamierzali przekształcić miasto i zamek w nowoczesną fortecę. Pruską fortyfikację rozebrali w 1809 r. Austriacy.
Po 1815 r. zamek przejęła Komisja Wojny Królestwa Polskiego i oddała Dyrekcji Inżynierów Wojska Polskiego. W zamku znajdowały się magazyny, a w zachowanej części umieszczono laboratorium prochowe (stąd nazwa "prochownia")
16 lutego 1949 r. nastąpiło oficjalne otwarcie Muzeum.
W podłęczyckim Tumie warto obejrzeć - archikolegiatę z XII w. jeden z najcenniejszych zabytków sztuki romańskiej w Polsce. Fundatorką była księżna Salomea druga żona Bolesława Krzywoustego.

Temperatura 30 stopni, lodówka w kamperze ledwo zipie a przed nami Uniejów, zamek, termy i kamping "na dziko" bo nic innego nie ma. Okazało się, że zamek jest udostępniony do zwiedzania tylko dla gości hotelowych, parking również, mimo że pusty z powodu
pandemii. Parking pod basenami przepełniony stało tam kilka kamperów, ale warunki okropne w spalinach i kurzu przejeżdżających samochodów, nawet nie pytaliśmy się gdzie zlewają szarą wodę, nie mówiąc już o toalecie chemicznej. Po rozmowie z kamperowiczami okazało się, że w Uniejowie kampery są niemile widziane. I to chyba prawda, bo sami tego doświadczyliśmy po wjechaniu na duży trawiasty parking przy zamku i hotelu, zostaliśmy przez panią recepcjonistkę po prostu wypędzeni. A przecież spytałem się tylko, czy można odpłatnie przenocować w kamperze na tym parkingu. Później dowiedziałem się, że zagraniczne załogo omijają Uniejów uznając je za nieprzyjazne miejsce. I tak na mapie trzeba je zaznaczyć.


Ruszamy na prawdziwe pole kempingowe "Rafa Jeziorsko" nad zbiornikiem zaporowym na Warcie. Cena 40 zł za dobę od osoby. Miejsce bardzo ładne, piaszczysta plaża, wypożyczalnia sprzętu wodnego trochę droga -kajak 25 zł/godz. -rower 45 zł/godz. Na szczęście łazienki czyste, miejsce dla kampera w cieniu, lodówka w końcu ostygła i jeszcze mały sklep i restauracja na terenie ośrodka. W skali 1-6 można dać ocenę 5,5.
15 VI wtorek- odpoczywamy nad jeziorem i na kajaku. Jeziorsko - zbiornik zaporowy na Warcie, największy akwen i zbiornik retencyjny w regionie łódzkim, o powierzchni 42,3 km2. Mało wody czasem kwitnie.
16 VI środa - Wycieczka rowerowa na tamę i do elektrowni Jeziorsko. Po drugiej stronie zalewu zwiedzamy kościół w Siedlątkowie z 1642r, który znajduje się obecnie w depresji (poniżej poziomu wody w zalewie) zabezpieczony specjalnymi tamami. W tym miejscu archeolodzy prowadzili prace wykopaliskowe i trafili na ślady siedlisk piastowskich z 1064r.
Po południu jedziemy do kościoła w Miłkowicach gdzie jest wieża widokowa. Niestety czynna do 17 nie zdążyliśmy.



17 VI- czwartek- znów cały dzień w drodze. Temperatura 30 stopni, biedna lodówka! Jedziemy na termy do Uniejowa. 20 minut i jesteśmy na miejscu. Kombinujemy jak ustawić samochód by lodówka była w cieniu. W końcu nie będziemy długo na basenie, prosimy o bilet na 2 godziny a tu w promocji dają nam 4 godziny- to za długo. Prosimy o 1 godzinę to w promocji są 2 godziny- wystarczy! I tak wytrzymaliśmy tylko 1,5 godziny. Na basenach tłok głębokość wody 1,20 wszyscy chodzą w kółko czając się na miejsce z masażem wodnym. Oczywiście jak ktoś już zdobył takie miejsce to za żadne skarby je nie opuści. Dookoła dzieci krzyczą i chlapią a seniorzy chodzą lub stoją w kolejce do masażu. Dobrze, że znaleźliśmy nieduży basen do pływania o głębokości od 1,2 do 1,8. Tam chlapaczy nie wpuszczają. Popływaliśmy w zimnej wodzie tam i z powrotem, potem zagrzaliśmy się w solance i starczy tych przyjemności. Nie wyobrażamy sobie, co można robić w tym mieście dłużej niż właśnie 1,5 godziny. Po rozmowach z innymi kamperowiczami na całej naszej trasie potwierdziliśmy swoją opinię, że Uniejów trzeba omijać, szkoda czasu.

Jedziemy do Gołuchowa przez zatłoczony po południu Kalisz i nareszcie docieramy do pola kampingowego nad zalewem Gołuchowskim - Leśna 1. Miejsce do zaparkowania możemy sobie sami wybrać, chociaż mocno ogranicza nas długość kabla elektrycznego i węża do wody. Manewrując między drzewami trzeba zaparkować w cieniu w pobliżu łazienek/WC, bo tam są wszystkie podłączenia. Widzę, że niektórzy noszą wodę do kamperów konewkami to nie najlepsze rozwiązanie, Jak ktoś chce skorzystać z ciepłego prysznica to są czynne tylko do 19, 45 i płatne a cena za prysznic z nieograniczoną ilością wody- 3 zł. Ubikacje czyste, ale bez papieru toaletowego. Na terenie jest park linowy, boiska do siatkówki tuż obok plaża i molo (woda do kolan), bar z piwem i grilem. Cena za dobę od osoby -35zł. Ocena tego pola kampingowego wynosi 3,5 a może nawet 4. Telewizor i internet działał. Po zakwaterowaniu wsiadamy na rowery i jedziemy przez las do zamku. Objechaliśmy cały park zrobiliśmy zdjęcia zamku z każdej strony i na bramie wyjazdowej przeczytaliśmy, że na rowerach wstęp wzbroniony, było za późno. W drodze powrotnej w centrum handlowym Dino zrobiliśmy zakupy, najważniejsza w te upały to woda mineralna.

18 VI-piątek Zaraz po śniadaniu jedziemy zwiedzać zamek wygląda bajkowo!
Pierwsza murowana budowla o charakterze obronnym została wzniesiona w latach 1550-1560 dla Rafała Leszczyńskiego. Potem zmieniała właścicieli i popadła w ruinę. W 1856 Tytus Działyński, w
związku z nadchodzącym ślubem swojego syna Jana Kantego z Izabelą z Czartoryskich Działyńską zakupił to, co pozostało z Gołuchowa, z przeznaczeniem na przyszłą siedzibę nowożeńców. Małżeństwo było aranżowane i było "białe". Izabela wychowana i wykształcona we Francji była wszechstronnie uzdolniona. Znała siedem języków, w tym arabski. Zwiedziła Włochy, Algierię, Egipt i Ziemię Świętą.
Ponieważ Jan Działyński finansował i organizował powstanie styczniowe na terenie Wielkopolski, upadek powstania i zaoczny wyrok skazujący wydany na niego przez władze pruskie zmusił go do emigracji. Dla zabezpieczenia Gołuchowa przed konfiskatą, Izabella formalnie odkupiła zamek z rąk Działyńskich. Zamek w Gołuchowie złośliwie nazywała "małą średniowieczną kasztelanią po ataku i złupieniu". W latach 1875-1885 przeprowadziła gruntowną odbudowę połączoną z remontem, zainspirowana zamkami z Doliny Loary postawiła na renesans.
W przebudowanym zamku Izabella umieściła swoją kolekcję dzieł sztuki, przeznaczając go na ogólnodostępne muzeum, sama zaś zamieszkała w pobliskiej oficynie (dawnej gorzelni), tzw. pałacu Czartoryskich. Pani na Gołuchowie zadbała, by jej skarby miały
odpowiednią oprawę, godną Luwru czy British Museum. Kasetonowy strop Sypialni Królewskiej wykonano na wzór sufitu starego sądu w Dijon, boazerie przywodzą na myśl rezydencję Walezjuszy w Fontainebleau, zaś fresk zdobiący sufit w salonie był kopią malowidła z Hôtel Lambert.
Po śmierci Izabelli w 1899 majątek, przekształcony w ordynację (wraz z obowiązkiem opieki nad muzeum), odziedziczył jej bratanek, książę Witold Czartoryski (ordynat). Gołuchów pozostawał w rękach rodziny Czartoryskich aż do wybuchu II wojny światowej. W czasie wojny zbiory dzieł sztuki rozproszone, a zamek częściowo zdewastowany.
Zamek jest otoczony 158-hektarowym parkiem-arboretum zaprojektowanym przez Adama Kubaszewskiego, zawierającym wiele
okazów rzadkich i egzotycznych drzew Jednakże najokazalszym drzewem jest rodzimy dla polskiej flory dąb szypułkowy, zwany "Janem", to drzewo mające wyjątkowy, osobliwy pokrój oraz obwód 540 cm i wysokość 25 m. Również w parku znajduje się mauzoleum-kaplica grobowa, w którym spoczywa fundatorka, Elżbieta Izabella z Czartoryskich Działyńska.
W grudniu 2016 zamek został odkupiony od Fundacji Książąt Czartoryskich przez Skarb państwa za kwotę 20 mln zł
Cytat opisu zamku jaki znaleźliśmy na stronie "Zamki Polskie"
"
W ich mrocznych komnatach zamku prezentowane są określone tematycznie zbiory
- w sali waz antycznych: 56 eksponatów z liczącego przed wojną 259 egzemplarzy zbioru ceramiki antycznej z VII-III w. p.n.e., popiersie Izabelli Czartoryskiej Antoniego Madeyskiego oraz jej portret namalowany przez Matyldę Maleniewską, bogato rzeźbiony stół wykonany w XIX wieku z barokowych rzeźb ołtarzowych, a także monumentalny renesansowy kominek z wizerunkiem wypędzonych z
raju Adama i Ewy, pochodzący prawdopodobnie z zamku Arney le Duc we Francji i zakupiony przez Izabellę w 1878 roku za kwotę 4200 franków. Zagrabiona przez Niemców w 1939 roku kolekcja waz wróciła do kraju w roku 1956, lecz znakomitą jej większość umieszczono w warszawskim Muzeum Narodowym. Zamek gołuchowski musi zadowolić się jedynie wspomnianymi 56 naczyniami.
- w sali starożytności, w której do 1939 roku wystawiane były zbiory sztuki starożytnej, w tym głównie egipskie rzemiosło artystyczne brązy i naczynia szklane: zabytki kultur starożytnych (figurki, naczynia), stolik oraz kabinet wykonane przez artystów włoskich w XVII wieku, malowidła włoskich malarzy renesansowych, m.in. portret Mikołaja Kopernika z XVI stulecia,
Madonna z dzieciątkiem Michelle Tossiniego, Św. Sebastian autorstwa Carla Cigniani, a także pochodzące z dawnej kolekcji i niedawno odzyskane, zwierciadło etruskie.
- w sali muzealnej zaprojektowanej przez Maurycego Ouradou na wzór sali jadalnej zamku w Chaumont: kominek z XVI wieku z płaskorzeźbami Madonny z Dzieciątkiem i tende z herbem Francji oraz wykonane w warsztacie Henryka van Asche w Brukseli XVII-wieczne gobeliny ilustrujące historię rozgrywającą się podczas drugiej wojny punickiej.
- w sali polskiej: manierystyczny XVI-wieczny kominek wykonany z kamienia z Gubbio, stare kopie portretów królewskich, portrety hetmanów i wojewodów pochodzące ze zbiorów Czartoryskich, a także fotografie i dokumenty związane z przedwojennym muzeum.
"
W oficynie jest Muzeum Leśnictwa i restauracja.


Późnym popołudniem wybieramy się do rezerwatu żubrów, danieli, dzików i koników polskich




19 VI- sobota Zła wiadomość- Sanepid zamknął kamping w Zduńskiej Woli. W takim razie zwiedzimy Kalisz to tylko 25 minut drogi i wrócimy na nocleg do Gołuchowa.


Kalisz -Podjeżdżamy pod Rezerwat Archeologiczny Zawodzie. Tu na niedużym wzniesieniu wśród mokradeł powstał w latach około 850-860 pierwszy gród.
Cytat opisu grodu z MOZK
"
W 2008 roku odtworzono w Rezerwacie częściową zabudowę średniowiecznej warowni, na którą składają się: brama wjazdowa do grodu wraz z palisadą i mostem, kamienny kurhan, siedem drewnianych chat, dwupoziomowa wieża obronna, wały skrzyniowe, fundamenty oraz część przyziemia romańskiej kolegiaty oraz liczne repliki średniowiecznych przedmiotów. W części etnograficznej znajduje się osiemnastowieczna chata przeniesiona ze starego miasta w Kaliszu.
Kaliski gród to jedno z najważniejszych miejsc związanych z początkami państwa polskiego. Wybudowany został w latach 60. IX wieku na piaszczystej wyspie otoczonej wodami Prosny. Według niektórych badaczy, to właśnie z Kalisza dynastia Piastów rozpoczęła
swój militarny podbój grodów położonych na obszarze dzisiejszej Wielkopolski. Największy rozkwit, wczesnośredniowieczny Kalisz przeżywał w czasach panowania księcia Mieszka III Starego, który ufundował tutaj romańską kolegiatę i założył mennicę. Kaliski gród stał się także miejscem pochówku Mieszka Starego. To właśnie za panowania tego władcy Kalisz, obok Poznania i Gniezna, staje się jednym z trzech głównych grodów w Wielkopolsce. Kres warowni następuje w XIII stuleciu, kiedy to śląski książę Henryk Brodaty zdobywa gród i przenosi Kalisz na prawą stronę Prosny."

Trasą rowerową przez park jedziemy do Nowego Kalisza na prawą stronę Prosny.
Zwiedzamy Muzeum Historii Kalisza Osiakowskich na ul. Garbarskiej 2 usytuowanym w piwnicach zabytkowej kamienicy.



Następnie udajemy się do ratusza gdzie utworzono nowoczesne muzeum multimedialne. Zwiedzamy na rowerach Kalisz jest bardzo gorąco, Prosna prawie wyschła. Po Zamku Królewskim - największym w Wielkopolsce pozostały jedynie fundamenty na terenie Liceum przy zbiegu ulic Grodzkiej, Zamkowej oraz placu Jana Pawła , jeszcze ławeczka podróżnika Szulca- Rogozińskiego, fontanna i wracamy przez park do kampera.

20 VI-niedziela. Żegnamy Gołuchów gdzie naprawdę warto było przyjechać. Zamek, muzea, kawiarnia i park wszystko przepiękne!! Świetny dojazd trasa nr. 12 Kalisz-Pleszew. Dzisiaj zwiedzanie w drodze najpierw Zduńska Wola.
Muzeum Historii Zduńskiej Woli, zachwyciła nas retro-apteka.



Muzeum Kolbego rano nie czynne więc nie czekaliśmy na otwarcie podjechaliśmy do Karsiny gdzie utworzono skansen lokomotyw. Ten skansen trochę nas rozczarował. Lokomotywy stoją na torach i rdzewieją. A przecież można jedną lokomotywę uruchomić doczepić zabytkowe wagony I ,II i III klasy i zorganizować sobotnio- niedzielne kursy ze Zduńskiej Woli na piknik do najbliższego lasu. Przydałaby się jeszcze stacja retro i wioska indiańska z atrakcjami i jakiś bufet albo grill z regionalnym jedzeniem.



Następny przystanek to Piotrków Trybunalski
Do Piotrkowa Konrad Mazowiecki i Władysław Łokietek zwoływali zjazdy rycerstwa, tu ściągali biskupi na synody, to tutaj król Jan Olbracht zapoczątkował dwuizbowy parlament, a wielcy mistrzowie krzyżaccy składali swoje pierwsze hołdy lenne.
Zwiedzamy zamek, (w rzeczywistości wieżę królewską), gdzie odbywały się sejmy, a w którym dziś działa muzeum



Muzeum Marcepanu zamknięte ze względu na epidemię

Zwiedzanie kończymy na rynku z pięknymi kamienicami i zaznaczonymi fundamentami dawnego ratusza, w którym kiedyś obradował Trybunał Koronny. Na rynku zjedliśmy pyszny obiad- chłodnik i placki kartoflane.
W planach mieliśmy jeszcze obejrzeć pałac w Bykach gdzie obecnie urzęduje Ośrodek Doradztwa Rolniczego ale upał i zmęczenie zwyciężyło, jedziemy prosto na kamping Iłki nad zalewem Sulejowskim.
Kamping czysty, zadbany z całą infrastrukturą, chociaż nieczynną ze względu na małą ilość gości (tylko 2 kampery). Łazienki czyste i wygodne, jest nawet pralka i miejsce do zmywania naczyń. Szkoda, że miejsca postojowe są na pustym polu w pełnym słońcu. Cena zachęcająca 35 zł od osoby za dobę pobytu. Jednak trudno dać najwyższą ocenę wystarczy -5, bo brak tu
zasięgu sieci telefonicznej, trzeba biegać po polu by złapać łączność, brak też Wi-Fi Internet nie działał. Najbliższy sklepik w odległości 5 minut rowerem pod górkę. Brak dostępu do plaży.
21 VI- poniedziałek wycieczka rowerowa na tamę
Zalew Sulejowski Jest największym zbiornikiem wodnym w centralnej Polsce utworzono go w latach 1969-74 przez spiętrzenie rzeki Pilicy w celu zapewnienia poboru wody pitnej dla Łodzi. Trzyprzęsłowy jaz zamykany jest klapami soczewkowymi. W prawe skrajne rozbudowane przęsło jazu wbudowano elektrownię wodną o mocy 3MW. Dla
zapobieżenia ucieczce wody zastosowano uszczelnianie dna zbiornika folią. Budynek ujęcia i pompowania znajduje się w Bronisławowie. Ujęcie wody z Łodzią łączy 42km rurociąg.
W drodze powrotnej wstępujemy do sklepiku po zaopatrzenie musimy sami przygotować obiad.
Po południu odpoczynek na rowerze wodnym Do przystani Borki szliśmy piaszczystymi ścieżkami przez brudny las upstrzony workami śmieci i papierzakami. Przystań mała z dużą ilością sprzętu wodnego. Ceny przystępne 1 godz. na rowerze 25 zł. na kajaku 15zł.

22 VI- wtorek Ruszamy w kierunku Tomaszowa po 10 minutach jazdy jesteśmy przy Grotach Nagórzyckich. Skały piaskowcowe widoczne z drogi liczą prawie 100 milionów lat i pochodzą z epoki kredy gdy na obszary tzw. Niecki Tomaszowskiej wielokrotnie wkraczało i wycofywało się morze a piaski kwarcowe transportowane były rzeką z dalekich Gór Świętokrzyskich. Wydrążone groty to pozostałości po podziemnej kopalni piasku szklarskiego, wydobywanego do potrzeb budowlanych i hutniczych na przełomie XVIII i XIX w. Groty składają się z licznych korytarzy, wnęk i sal powstałych w trakcie procesu wydobywania piasku. Największe wyrobisko zwane jest "salą królewską" i ma 30 m długości, 25 m szerokości, a wznosi się na wysokość 3 m. Zwiedzanie trwa około 45 minut i odbywa się po z góry ustalonej trasie o długości 160 metrów.
Piasek wydobywano na potrzeby gospodarskie, aż do zawalenia się jednej z komór w której zginął mieszkaniec Nagórzyc. Władze carskie wydały zakaz eksploatacji i po zamurowaniu wejść na długo zostały zapomniane.
Ponowne zainteresowanie uruchomiło inwestycję w celu odnowienia grot przy wsparciu finansowym Unii Europejskiej. Od czerwca 2010 czynione były zabezpieczenia grot i przystosowania ich do zwiedzania, a z początkiem 2012 groty otworzyły swoje drzwi dla turystów.



Po przyjemnym schłodzeniu się w grotach gdzie temperatura osiągała 12 stopni ( na zewnątrz było 30 stopni) podjechaliśmy do Skansenu Rzeki Pilicy i rezerwatu Niebieskie Źródła.
W Skansenie jeden z działów zatytułowany jest "Pamiątki po dawnej Spale". Najładniejsze pamiątki po carach to domek straży kozackiej, toaleta dla cara z której korzystał w trakcie polowań w okolicznych lasach i malowniczy budynek stacji kolejowej z charakterystycznymi drewnianymi zdobieniami
Następny dział to "Fortyfikacje Linii Pilicy" Staraniem Skansenu wiernie zostały odtworzone brakujące, stalowe elementy, a m.in. osłona i obrotnica dla strzelca. Schron zyskał również wyposażenie, łącznie z repliką karabinu maszynowego MG-42.
Spacerkiem przez las idziemy wzdłuż rzeki Pilicy do rezerwatu Niebieskie źródła. Są to wywierzyska krasowe jedne z najciekawszych
zjawisk krasowych w Europie. Główny kompleks wodonośny stanowią spękane wapienie jurajskie, z których tryska woda przybierająca niebiesko-błękitno-zieloną barwę. Barwa wody w basenach źródliskowych jest efektem działań rozproszonego światła słonecznego. Zmiana odcieni barwy wody uzależniona jest od stanu pogody, stopnia nasłonecznienia bądź zachmurzenia. Dodatkowo uroku wywierzysku nadają pulsujące gejzery z piasku podrzucanego przez źródlaną wodę. Przez suszę i niski poziom wód gejzery były słabo widoczne a błękitne plamy na wodzie nieduże.



Niedaleko Tomaszowa w miejscowości Ujazd jest ciekawe miejsce do odwiedzenia dla dorosłych i dla dzieci - park edukacyjny Mikrokosmos, gdzie możemy zobaczyć olbrzymie modele owadów i zapoznać się z ich zwyczajami, niestety park otwarty jest jedynie w soboty i niedziele.
Jedziemy, więc do Spały. Spała pełniła funkcję rezydencji rosyjskich carów, którzy przyjeżdżali do tamtejszych lasów na polowania - najpierw Aleksander III, a następnie jego syn Mikołaj II - ostatni car Rosji.
Zwiedzanie rozpoczynamy od Zajazdu Spalskiego gdzie zjedliśmy obiad. Dalsze zwiedzanie kontynuujemy na rowerach, przejeżdżamy koło żeliwnego pomnika żubra- podróżnika. Pierwotnie stał on w Białowieży, ale wywieziony pod koniec I wojny światowej do Moskwy wrócił na dziedziniec Zamku Królewskiego w Warszawie a stamtąd, na polecenie prezydenta Mościckiego w 1928 roku trafił do Spały. Potem weszliśmy na wieżę ciśnień o wysokości 36 m. Jeszcze park i Centralny Ośrodek Sportu i możemy jechać dalej.

Odległość ze Spały do Konewki wynosi około czterech kilometrów. Bunkier kolejowy i towarzyszące mu bunkry pomocnicze powstały podczas drugiej wojny światowej dla ochrony pociągów sztabowych przywożących hitlerowskich dowódców do Naczelnego Dowództwa Wojskowego "Wschód" mieszczącego się w Spale.
Zwiedzającym udostępniony jest cały bunkier kolejowy (w środku ciekawa wystawa) oraz bunkry techniczne. Koniecznie trzeba zejść do podziemnego korytarza łączącego główny bunkier z bunkrami technicznymi.
Przyjemnie schłodzeni w bunkrach (12 stopni) jedziemy w kierunku Inowłódza. Dookoła zbierają się burzowe chmury, internet ostrzega nas przed gwałtownymi opadami. Przemykamy się między burzami prosto na kamping do Drzewicy. W mżawce mijaliśmy połamane drzewa, zdążyliśmy jeszcze zaparkować kampera, podłączyć prąd jak lunął deszcz pierwszy raz podczas naszej wyprawy.



Przyjemnie schłodzeni w bunkrach (12 stopni) jedziemy w kierunku Inowłódza. Dookoła zbierają się burzowe chmury, internet ostrzega nas przed gwałtownymi opadami. Przemykamy się między burzami prosto na kamping OSIR do Drzewicy. W mżawce mijaliśmy połamane drzewa, zdążyliśmy jeszcze zaparkować kampera, podłączyć prąd jak lunął deszcz pierwszy raz podczas naszej wyprawy.
Drzewica. Na kampingu jesteśmy jedynymi gośćmi łączność z właścicielem tylko telefoniczna, teren pagórkowaty i trudno znaleźć równe miejsce dla kampera. Kamping to właściwie tylko domki, a Kampery przyjmują sporadycznie i jak właściciel mówi nie przystosowali jeszcze obiektu do carawaningu. Prąd podłączamy do kontaktu w łazience. Łazienki i toalety są koedukacyjne. Brak zlewni na brudną wodę, trudno będziemy zlewać do ubikacji. W zadaszonej części do zmywania naczyń jest bardzo brudno. Zaletami kampingu jest to, że położony jest w centrum Drzewicy na terenie kipiącym zielenią niedaleko sklepu i ośrodka wypoczynkowego nad zalewem. Cena za dobę, od kampera- 40 zł. Zasługuje na ocenę 3,5.
23 VI-środa po całym dniu w samochodzie przesiadamy się na rowery i zwiedzamy Drzewicę. Wszystkie drogi prowadzą do dawnych zakładów Gerlacha więc i my bez trudu tam trafiliśmy. Gerlach S.A. - polskie przedsiębiorstwo założone w 1760 roku w Warszawie przez Filipa Szaniawskiego to producent wysokiej jakości zastawy stołowej.
Gerlach produkował m.in. sztućce, naczynia stołowe, nożyczki. W przeszłości przedsiębiorstwo produkowało również noże do maszyn rolniczych.
W 1875 roku firmę przejął wnuk Samuela Gerlacha i wznowił działalność pod nazwą "Samuel Kobylański dawniej S. Gerlach" w Warszawie. Dziesięć lat później bracia Kobylańscy zakupili tereny Kuźni Drzewickich i przenieśli zakłady do Drzewicy. Jesienią 1939 roku po przejściu działań wojennych produkcja została wznowiona. Zakład został zlikwidowany w 1943 roku, pracownicy oraz park maszynowy zostali przeniesieni do Guben w Niemczech. Po 1945 roku maszyny wróciły do Polski, po nacjonalizacji zakład funkcjonował pod zarządem państwowym pod nazwą "Fabryka Wyrobów Nożowniczych Gerlach". W okresie PRL marka Gerlach stała się w Polsce synonimem akcesoriów stołowych.
W 1992 roku nastąpiło przekształcenie przedsiębiorstwa w jednoosobową spółkę Skarbu Państwa, a w 1995 roku w spółkę akcyjną. I to by było na tyle. W 2012r. Gerlach w Drzewicy szykuje zwolnienia grupowe i... koniec produkcji.
Obecnie fabryka wygląda na opuszczoną a produkcja trwa jakoby w firmach zewnętrznych, może w Chinach? Po wspaniałej firmie pozostała w Drzewicy ulica Braci Kobylańskich i wspomnienia, bo prawie wszyscy mieszkańcy tam pracowali.
Teraz chlubą Drzewicy jest tor kajakowy. To "kuźnia" młodych talentów. Kajakarze górscy rozsławiają Drzewicę na całym świecie. Reprezentowali Polskę podczas Igrzysk Olimpijskich w Barcelonie, Atlancie, Sydney, Atenach i Londynie. Największym sukcesem drzewickich zawodników jest srebrny medal olimpijski w kategorii C-2 zdobyty przez Krzysztofa Kołomańskiego i Michała Staniszewskiego podczas Igrzysk Olimpijskich w Sydney w 2000 roku. Na torze w Drzewicy corocznie odbywają się regaty kajakowe. Zmodernizowany w 2005r. tor kajakowy przeznaczony jest do uprawiania kajakarstwa górskiego.
Zamek w Drzewicy - zamek zbudowany w latach 1527-1535 z inicjatywy arcybiskupa gnieźnieńskiego Macieja Drzewickiego, w stylu gotycko-renesansowym. Wybudowany na skraju miasta, nad rzeką Drzewiczką, otoczony dwiema fosami i dzielącym je wałem ziemnym. W jej systemie obronnym istotną rolę odgrywały cztery kwadratowe wieże usytuowane w narożach azmku.
W drugiej połowie XVIII wieku zamek zostaje ofiarowany bernardynkom, które straciły w pożarze swój dawny klasztor. W 1814 roku pożar trawi również zamek w Drzewicy. Według jednego z podań, po zakończonych roratach nie zgasiły świec od których spłonął cały budynek. Dziś jest dobrze zachowaną, po koronę murów, ruiną. Dzięki temu, że zamek nie był przebudowywany, jest to jedna z lepiej zachowanych rezydencji z 1 poł. XVI wieku w Polsce.

W 1990 roku ruiny zamku kupił Antoni Borzewski z Warszawy. W 2017 roku rozpoczęły się na zamku prace zabezpieczające.
Obeszliśmy zamek dookoła zajrzeliśmy przez szparę w bramie na dziedziniec i nie znaleźliśmy nikogo kto by zabezpieczał ruinę a to już 4 lata jak nowy właściciel przejął zamek. Chociaż mury solidne wytrzymają jeszcze drugie 200 lat.
Obiad na rynku w restauracji Zamkowa- tani i smaczny.
Po południu jedziemy rowerami- oczywiście do Ośrodka Sportu i Rekreacji Ośrodek nad Zalewem Drzewickim (o powierzchni 81ha). Na terenie Ośrodka znajduje się strzeżone miejsce do kąpieli, plaża, wypożyczalnia sprzętu wodnego, dwa place zabaw, boiska do siatkówki plażowej i do kajak polo, a także punkt gastronomiczny i bar. Nowością jest wyciąg do wakeboardingu o długości 220m, oraz banan i narty wodne (łódź motorowa). Organizowane są również spływy kajakowe rzeka Drzewiczką.
24 VI - czwartek to już ostatni dzień naszej wyprawy. Planowaliśmy 12 dni zwiedzania, ale wypadł nam nocleg w Uniejowie i w Zduńskiej Woli. Pozostał nam jeszcze Inowłódz, który jadąc do Drzewicy szybko minęliśmy uciekając przed burzą.
Od rana piękna słoneczna pogoda po drodze mijamy połamane drzewa po nawałnicy i po kilkunastu minutach jesteśmy przed zamkiem.
Obiekt ufundowany został przez Kazimierza Wielkiego, jego powstanie datuje się na lata 1356 - 1366. Funkcją zamku była ochrona komory celnej znajdującej się na brodzie pilickim leżącym na szlaku handlowym biegnącym z Lwowa przez Sandomierz do Torunia. Zamek w Inowłódzu zbudowany był na pagórku nad Pilicą. Ściany zamku o kształcie czworoboku i mur, który niegdyś otaczał zamek,
budowane były z cegły i kamienia. Zamek otoczony był dookoła rowami napełnionymi wodą. Broniły go także ramiona rozchodzącej się rzeczki i bagniste łąki. Od czasów potopu szwedzkiego zniszczony zamek nie był odbudowywany przez ponad 300 lat. W XIX wieku zniszczeń dopełniła rozbiórka murów oraz budynków zamkowych, które stały się źródłem kamienia dla okolicznej ludności.
Od 2005 roku ruiny zostały objęte planami odbudowy oraz rekonstrukcji. Prace rekonstrukcyjne rozpoczęto w 2008 roku od ośmiobocznej wieży. Na realizację projektu przyznano częściową dotację z Europejskiego Funduszu Regionalnego, resztę zaś pokryły władze gminy. Prace budowlane zakończyły się w listopadzie2012 roku. Obecnie na zamku mieszczą się: siedziba Gminnego Centrum Kultury, Biblioteka oraz Punkt Informacji Turystycznej. Wstęp wolny. Jesteśmy pełni uznania dla organizatorów tego przedsięwzięcia, wspaniale odnowiono piwnice, wieże i częściowo parter i udostępniono do użytku mieszkańcom i turystom.

Na pewno warto odwiedzić również kościółek św. Idziego (1082 r) usytuowany na dość odległym wzgórzu, który doskonale widać z wieży zamkowej a potem przedłużyć wycieczkę do Poświętnego. Po drodze we Fryszerce można wstąpić do smażalni ryb przy stawach. A za Fryszerką w lesie jest miejsce śmierci majora Hubala.
Perspektywa jazdy w upale do Warszawy i niebezpieczeństwo dotarcia na miejsce w godzinach szczytu, zniechęciła nas do dalszego zwiedzania. I tak jesteśmy pełni wrażeń. Zachwycił nas Gołuchów, Drzewica i Inowłódz a także Tomaszowska Okrąglica tzn. Groty Nagórzyckie, Skansen Pilicy i Niebieskie Źródła.
To koniecznie trzeba zobaczyć Polska jest piękna!!!
Do zobaczenia na trasie!!!



Powrót do treści | Wróć do menu głównego