Świat Campera


Idź do treści

Zamek Krzyztopor

Camperem przez Polskę


Weekend w Opatowie i Sandomierzu.







Dla tych, co nie muszą jeszcze rozstawać się z letnim wypoczynkiem proponujemy weekendowy wypad w województwo Świętokrzyskie, a konkretnie do Opatowa i Sandomierza, po drodze zahaczając oczywiście o zamek Krzyżtopór w miejscowości Ujazd.

Powiat opatowski bogaty w piękną architekturę, krajobrazy i wyjątkowe miejsca jest chętnie odwiedzanym przez turystów..
Proponuję zacząć naszą podróż od Opatowa. Postarajmy się tak zaplanować wyjazd, żeby w Opatowie być w piątek najpóźniej o godzinie 14. Zwiedzanie zajmie nam około 3 - 4 godziny, zakończmy je w opatowskich podziemiach, które są czynne do godziny 18.

Opatów niewielkie miasto leżące na Szlaku Bursztynowym, którego początki wywodzą się z osady i warownego grodu noszącego nazwę "Żmigród", to tu dawne czasy pozostawiły wiele cennych pamiątek i opowieści. Pierwsze wzmianki pochodzą z 1189 roku. Z kronik Jana Długosza dowiadujemy się, że w Opatowie była pierwsza polska komendantura Templariuszy założona za czasów Henryka andomierskiego, który uczestniczył w krucjatach do Ziemi Świętej u boku rycerzy zakonnych. Pozostałością klasztoru Templariuszy ponoć jest kolegiata, św. Marcina. Do dziś dnia podziwiać w niej można romańskie okienka tzw. biforia oraz dekoracje w postaci fryzu. Ruiny Zamku "Krzyżtopór" w Ujeździe przyciągają swoim pięknem niesamowitą historią i legendami. Ale czeka na nas jeszcze Podziemna Trasa Turystyczna, która przeniesie Państwa w czasy, kiedy Ziemię Opatowską przemierzali Templariusze, a piwnice wypełniały dobra wszelakie świadczące o bogactwie tutejszych gospodarzy. Natomiast szlaki najstarszych w Europie Gór Świętokrzyskich zachęcą do spacerów, zaś meandry rzek, Koprzywianka i Opatówka ukoją spokojem i urzekną malowniczymi widokami.
Wchodząc przez renesansową Bramę Warszawską zbudowaną z kamienia na planie kwadratu w latach 1520-30, znajdziemy się na
rynku, na którym stoi przysadzisty ratusz z przełomu XVI/XVII w a pod nim udostępniona do zwiedzania 14 grudnia 1984 r. podziemna Trasa Turystyczna. W kamienicy nr 18, po prawej stronie rynku, znajduje się wejście do jednej z największych atrakcji Opatowa: podziemnej trasy turystycznej. Powstała ona na bazie układu dawnych piwnic kupieckich, położonych na różnych poziomach połączonych korytarzami i schodami i jest unikatowym przykładem architektury podziemnej. Obecnie jej długość wynosi 402 m, a dla turystów udostępniony jest 335-metrowy odcinek, w którego skład wchodzi 46 komór i korytarzy biegnących pod rynkiem na trzech poziomach. Najniższy poziom znajduje się na głębokości 14,5 m. a na całej trasie panuje stała temperatura wynosząca od 6? do 12?C, zaś wilgotność powietrza wynosi 70%.
Po drugiej stronie rzeki Opatówki warto zwiedzić kościół i klasztor bernardyński. Budynek wraz z sadem, podwórzem i cmentarzem kościelnym otoczony jest murem ze śladami otworów strzelniczych. Z klasztorem związana jest legenda o muzykalnym bernardynie.
W mogiłach i w krypcie grobowej spoczywa wielu zakonników bernardyńskiego klasztoru, a wśród nich Karol Lezieniewicz, kaznodzieja, teolog i gwardian, zmarły w 1706 r. Lessowa ziemia, na której leży miasto, zasuszyła zwłoki zmarłego tak, jakby były zabalsamowane. Ludzie opowiadali, że Lezieniewicz jednym przeżegnaniem ugasił pożar, który
wybuchł w klasztorze. A w kilka lat po jego śmierci, gdy zgromadzeni na chórze zakonnicy śpiewali niedbale, mocno fałszując, rozległ się ponoć w kościele huk, pochodzący z podziemi klasztoru. Okazało się, że to wieko trumny Lezieniewicza spadło, a podniesiona ręka gwardiana groziła zakonnikom. Mimo starań nie można jej było ponownie ułożyć na piersiach zmarłego. Grożąca chórzystom ręka pozostawała uniesiona dotąd, aż przełożony klasztoru nie zaklął zmarłego na posłuszeństwo zakonne. Od tego wydarzenia śpiewne modły braci zakonnej brzmiały znacznie poprawniej.

Z Opatowa jedziemy do zamku Krzyżtopór w Ujeździe. Tuż za Opatowem należy skręcić w drogę na Staszów. W miejscowości Iwaniska skręcamy w lewo w drogę 758. Cały czas prosto i jesteśmy w Ujeździe. Mała miejscowość a zamek widać z daleka. Dodatkowo nie da się przeoczyć znaków kierujących do niego. Zatrzymać się możemy na campingu/polu namiotowym przy zamku, oczywiście zróbmy sobie wcześniej rezerwację miejsca. ( Pole kempingowe, Baza Noclegowa, Ujazd przy zamku Krzyżtopór, gm. Iwaniska, tel.:15 860, 11 33). Gdy zakończymy zwiedzanie opatowa około godziny 18-19 to akurat zajedziemy na kamping w Ujeździe na nocny wypoczynek. Wieczorny spacer koło zamku niech będzie romantycznym zakończeniem dnia, a noc pełna wrażeń i atrakcji. Może na murach pojawi się biała dama i czarny rycerz?. Po takiej nocy, rano z przyjemnością ruszymy na zamek.
W Polsce istnieje wiele ruin zamków, które cieszą się wielką popularnością wśród turystów. Z pewnością takim zamkiem jest Krzyżtopór - najdziwniejszy i najbardziej tajemniczy zamek w okolicach Sandomierza, a być może nawet w całej Polsce. Budowa wzorowana była na włoskim stylu "palazzo in fortezza", czyli "pałac w twierdzy". Jak wynika z nazwy, zgodnie z założeniem, miał być domem do mieszkania i obrony. Jego twórcą był Wawrzyniec Senes, który wybudował zamek na polecenie wojewody
sandomierskiego Krzysztofa Ossolińskiego w pierwszej połowie XVII wieku. Zamek posadowiono, po zebraniu wierzchniej warstwy gleby i zwietrzeliny, na litej skale. O potędze budowli może świadczyć fakt, że przed powstaniem Wersalu była to największa budowla pałacowa w Europie.
Nie jest znany dokładny okres budowy zamku. Wymienia się rok, 1621 jako datę rozpoczęcia budowy. W piśmie fundacyjnym z 1627r. Krzysztof Ossoliński wymienia fortecę i zamek Krzysztoporski. Rok 1631został utrwalony na bramie wjazdowej - prawdopodobnie oznaczając zakończenie pewnego etapu prac. Zamek, jak wynika z inskrypcji, niegdyś widocznej, na attyce, został ukończony w 1644r.
Krzysztof Ossoliński, miał pewne zainteresowania związane z astrologią i magią, stąd też mógł wynikać pomysł układu pomieszczeń związany z czasem
Zamek miał tyle okien ile dni w ciągu roku, w przypadku roku przestępnego odsłaniano dodatkowe 366 okno, miał tyle pokoi ile tygodni w ciągu roku, tyle sal ile miesięcy, wież tyle ile kwartałów. A w sali balowej znajdował się szklany strop, akwarium, w którym można było zobaczyć pływające rybki. Zamek posiadał system wentylacyjny i grzewczy, a układ kanałów wewnątrz budynku powodował, że ciepło i świeże powietrze docierało do poszczególnych pomieszczeń. Dla gospodarczych potrzeb zamku, skonstruowano instalację wyciągową przypominającą windy, które transportowały żywność ze spichlerzy na górne piętra i z kuchni do sali jadalnej. Zamek posiadał też toalety i łaźnię, ślady po niej są jeszcze widoczne w pobliżu czworokątnej klatki schodowej. Nowatorskim rozwiązaniem było zaopatrzenie zamku w wodę. Do celów gospodarczych w potężnej cysternie gromadzono deszczówkę, a wodę pitną dostarczało źródło znajdujące się w jednej z baszt i tam do dziś można je zobaczyć.
W pomieszczeniach piwnicznych ulokowanie były stajnie dla 300 koni, w których nad marmurowymi żłobami znajdowały się zwierciadła. Prawdopodobnie chodziło o oświetlenie ciemnych pomieszczeń. Przez specjalną konstrukcję okien światło padało na lustra i odbijając się od nich oświetlało stajnie.
Jak głosi legenda Krzyżtopór miał mieć podziemne połączenie z Ossolinem. Właściciele zamków w Ujeździe i Ossolinie, jeździli tym
lochem do siebie w gościnę, saniami po specjalnej powierzchni wyłożonej cukrem, który miał imitować lód.
Krzyżtopór jak każdy szanujący się zamek ma też swojego ducha. W ruinach pojawia się Biała Dama. A w księżycową noc można spotkać na murach czarną postać rycerza. Jest nim ponoć syn Krzysztofa Ossolińskiego, Krzysztof Baldwin Ossoliński, który zginął podczas walk na kresach wschodnich a teraz ukazujący się na murach w husarskiej zbroi. A dla upamiętnienia tego rycerza, organizowany jest na zamku Międzynarodowy Turniej Rycerski o Szablę Krzysztofa Baldwina Ossolińskiego. Przyciąga on liczne Bractwa Rycerskie z całej Polski i zagranicy oraz tysiące turystów. W sezonie turystycznym organizowane są również inne imprezy, które umożliwiają kulturalne spędzenie wolnego czasu.

Na wieży bramnej obok krzyża i topora znajduje się tajemniczy znak, który przypomina literę "W" niektórzy dopatrują się w tym jakiegoś magicznego znaku. Symbol ten zgodnie z aramejską księgą Zohar oznacza wieczne trwanie tego miejsca. Więc miejsce niech wiecznie trwa i cieszy nas turystów, a my udajmy się na nocleg do Sandomierza.

W Sandomierzu postój naszego kampera proponuję urządzić na kampingu Browarny. Miejsca jest dla 100 kamperów. Są tu naprawdę bardzo porządne sanitariaty, 2 sklepy w odległości 200 m. Jest zadaszony grill dla 40 osób, a w razie deszczu jest świetlica gdzie można zorganizować wieczorek taneczny i zabawy dla dzieci. Do wspaniałej starówki jest 200 m. a do Wisły gdzie pływają statki 300 m. Tu też wcześniej dokonajmy rezerwacji miejsca.

Sandomierz - miasto powiatowe w województwie świętokrzyskim, na pograniczu Wyżyny Sandomierskiej i Niziny Nadwiślańskiej, na lewym brzegu Wisły; położone na siedmiu wzgórzach stąd nazwa "Mały Rzym". Sandomierz, należący do najstarszych i ważniejszych historycznych ośrodków miejskich w Polsce - swoje powstanie i rozwój zawdzięcza dogodnemu położeniu na styku dwóch krain geograficznych: Wyżyny Kielecko - Sandomierskiej i Kotliny Sandomierskiej. Rozdzielająca je Wisła stanowiła dogodny szlak komunikacyjny, a pokrywające krawędź wyżyny żyzne gleby lessowe sprzyjały rozwojowi gospodarki rolnej.
Główna część Sandomierza leży na wysokim lewym brzegu Wisły, który w tym rejonie przybrał kształt tarasowatych wzgórz, spośród których najwyższe osiąga w okolicach parku miejskiego wysokość 205 m n.p.m. Różnica między wysoczyzną, a dnem doliny Wisły dochodzi do 65 m. nazwa Sandomierz wywodzi się od położenia geograficznego nad rzeką Wisła, do której wpada - "domierza" San. ("San - domierza")
Sandomierz obok Krakowa i Wrocławia zaliczony był do sedes, regni principales, a więc głównych grodów w kraju. Informacja taka
zawarta jest w Kronice Galla Anonima pisanej przed 1113 r.
Udajmy się, więc na zwiedzanie tego niezwykłego miasta:
Wchodzimy przez Bramę Opatowską, która jest jedną z czterech bram wchodzących w kompleks murów obronnych Sandomierza, wzniesiona przez króla Kazimierza Wielkiego około 1362 roku. Po obu jej stronach przylegają do niej pozostałości murów obronnych. Bramę zamykano od góry broną, czyli mocną, okutą żelazem kratą z bali dębowych. W latach 1928-1929 Brama Opatowska została pokryta żelbetonowym stropem i udostępniona zwiedzającym. W chwili obecnej można na szczyt bramy wejść, skąd z tarasu widokowego podziwiamy przepiękną panoramę miasta i okolicy.
Z bramy udajemy się do Ratusza wzniesionego w drugiej połowie czternastego wieku. Pierwotna budowla w kształcie wieży została rozbudowana w XV wieku uzyskując
plan wydłużonego prostokąta. W XVI w. nadano ratuszowi formy renesansowe, budując u góry attykę, która jest zarazem jedną z najpiękniejszych attyk ratuszowych w Polsce. Do północno-wschodniego narożnika budynku przylega masywna przypora mieszcząca wewnątrz dawną latrynę. Ratusz kilkakrotnie ulegał pożarom. Na uwagę zasługuje zegar słoneczny umieszczony na południowej elewacji, odtworzony w 1958 r. przez Tadeusza Przypkowskiego. W piwnicach, znajdowała się niegdyś siedziba kata, dziś pomieszczenia kawiarni a na parterze jest muzeum. Dalej udajmy się do Katedry, Bazyliki katedralnej p.w. Narodzenia NMP. Ta gotycka świątynia została wzniesiona (w miejscu wcześniejszego kościoła) z fundacji Kazimierza Wielkiego pomiędzy rokiem 1360 r. a 1382 r., kiedy to nastąpiło jej poświęcenie. Dalej idziemy do domu Długosza.
To dawna mansjonaria, dom ceglano-kamienny, gotycki, wzniesiony z fundacji Jana Długosza w 1476 r. przez mistrza Jana z Krakowa, przebudowany w drugiej połowie XVII w., w latach 1934-35 gruntownie restaurowany (m.in. z rekonstrukcją szczytów) dla potrzeb Muzeum Diecezjalnego. Jeden z trzech takich istniejących w Polsce. Jest to przykład kamienicy wolnostojącej poza zabudowaniami rynku. Charakterystyczna architektura "Domów Długosza", strzelisty dach oraz kamienne obramowania okienne.
A dalej do zamku królewskiego. Na jednym z siedmiu wzgórz, (choć nie na najwyższym), pośród wąwozów nad Wisłą stoi zamek królewski. Zamek murowany zbudowany w XIV w. z fundacji Kazimierza Wielkiego na miejscu wcześniejszego grodu, przebudowywany w pierwszej połowie XVI w. na rezydencję renesansową wg projektu mistrza Benedykta, wysadzony przez Szwedów w 1656 r. Ocalało jedynie skrzydło zachodnie, które odbudowano z inicjatywy Jana III Sobieskiego w latach 80-tych XVII w., czego efektem było powstanie korpusu zamkowego typu pałacowego, ok. 1825 r. obiekt adaptowano na więzienie (mieszczące się tu do 1959 r.) i nadano mu klasycystyczny wygląd. Po przeprowadzeniu remontu i niezbędnych prac adaptacyjnych, zamek od 1986 r. jest siedzibą Muzeum Okręgowego.
Kiedyś skrzydło zachodnie czworobocznej warowni z wjazdem od północy, łączył z miastem drewniany most.
Zamek najlepiej prezentuje się od południa i zachodu, skąd widać całe wzgórze z masywnym, wysokim budynkiem, częściowo nieotynkowanym, wspartym szkarpami i flankowanym dwiema wieżami.
Najstarsza część budowli od strony południowej z wieżą zwaną "kurzą nogą" pochodzi z XV w. i wykonana jest z ozdobnej cegły zendrówki. U dołu widać jej kamienne fundamenty oraz zrekonstruowany drewniany ganek dla straży, który kiedyś otaczał zamek a obok jest mała izdebka z narzędziami tortur. Na środku dziedzińca stoi studnia. We wnętrzach zamku funkcjonuje Muzeum Okręgowe a w jego piwnicach pochodzących z drugiej połowy XVI wieku można zobaczyć odkrycia archeologiczne oraz kolekcję biżuterii ze słynnego krzemienia pasiastego. Na parterze, w dawnej kuchni królewskiej
z oryginalnym wielkim okapem, prezentowana jest kolekcja sreber europejskich i polskie malarstwo. Obok znajdują się pomieszczenia z wystawą etnograficzną związana z Lasowiakami i Sandomierzakami oraz sala poświęcona pisarzowi Jarosławowi Iwaszkiewiczowi. Inne komnaty wykorzystywane na wystawy czasowe, to dawny skarbiec i kancelaria urzędu starościńskiego działające tu w XVII i XVIII wieku. Na piętrze w południowej części mamy XVII-wieczną reprezentacyjną sale rycerską, służącą później, jako sala sądowa, a obecnie konferencyjna i koncertowa. Z niej wchodzimy do "kurzej stopy", wejście ozdobione jest barokowym portalem z pierwszej połowy XVII wieku z herbem Szreniawa fundatora - starosty sandomierskiego Stanisława Lubomirskiego. Część północna piętra została całkowicie przekształcona i zwana jest "galerią", ponieważ eksponuje wystawę malarstwa. Dawniej były tu apartamenty starościńskie. Na najwyższej kondygnacji znajduje się kawiarnia zamkowa.
Z zamku wracamy ponownie na stary rynek, na którym kamienice wznoszone od XV w. do dziś zachowały w swoich murach mnóstwo wartościowych detali architektonicznych, świadczących o bogatej przeszłości historycznej tych obiektów. W kamienicy pod numerem 4 zachował się późnorenesansowy portal i renesansowe okna na piętrze; pod nr 5 znajduje się budynek z XVII w. nazywany konwiktem Boboli.; pod nr 10 wznosi się Kamienica Oleśnickich z XVI w. z dziedzińcem, na którym znajduje się wejście do Podziemnej Trasy Turystycznej

Podziemna Trasa Turystyczna
Sandomierską Podziemną Trasę Turystyczną zaprojektowano i oddano do użytku w grudniu 1977 roku. Trasa obejmuje 34 komory na różnych poziomach, a współczesne nazwy komór nawiązują do historii, legend i architektury. Podążając z przewodnikiem możemy poznać legendę o Halinie Krępiance, która uchroniła miasto od najazdu Tatarów. Między starymi murami piwnic krąży podobno jej duch, gdyż właśnie w tym miejscu poświęciła swoje życie, gdy z honorem i odwagą walczyła z najeźdźcą. Piwnice drążone w warstwach lessu, pod budynkami, ulicami i placami o długości ok 500 m były podziemnymi składami kupieckimi z XVII w. Najgłębszy poziom dochodzi do około 12 metrów poniżej płyty rynku.
Trasa utworzona została w czasie prowadzenia górniczych prac zabezpieczających Stare Miasto. Znajdują się tu oryginalne obudowy, ciekawe wystawy, tajemnicze zaułki, niesamowite legendy. Dodatkową atrakcją jest możliwość degustacji grzanego wina lub spotkanie oko w oko z ...duchem.


I to już wszystko. Jak pisał nasz wieszcz Adam Mickiewicz - "i ja tam byłem, mód i wino piłem. A com widział i słyszał…" - Wam opowiedziałem i do Opatowa i Sandomierza zapraszałem.
Do zobaczenia na trasie.
Włodek.


Powrót do treści | Wróć do menu głównego